Rok na finale
okrzykiem pchany zakręty ścinam
dyszę w pół setce, jęczę w rozkroku
poprzeczkę ledwie wzrokiem dosięgam
pod płotkiem leżę, pełzam w trójskoku
mych paraigrzysk rok na finale
obym wszedł w nowy z tym nie-staraniem
spocząć bez laurów, bo nie gnać wcale
nie być znów czyimś rozczarowaniem