Śmiesznie
jak śmiesznie żeśmy wyglądali
spazmem złączeni, drganiem zgrani
próbując sfery dwie zlać w jedną
licząc, że może kiedyś pękną
szklane bariery naszych pragnień
czy właśnie po tośmy powstali?
oto przeziera cel tej hecy?
to porzucanie bożków w mroku
szukanie sensu w słów potoku
które jak bełkot brzmiały zawsze
i po to, by twój głos w słuchawce
usłyszeć, gotów byłem zaprzeć
się w progu swego losu, ramy
uchwycić się w rozpaczy starej
walczyć z przeciągiem rwącym żale
by kiedyś wreszcie sens tych pokus
pojąć- nie zdany test od losu